Belgijski rollercoster czyli pierwsze koty za płoty

Za nami wyścigowy weekend otwierający tegoroczny sezon startowy grupy VeloTalent Cycling Team. Jak było ? jak to w Belgii i juniorskim ściganiu, bardzo nerwowo i chaotycznie.

Pierwsze koty za płoty i mocny kop na dzień dobry. Kop adrenaliny i emocji której po zimie bardzo nam wszystkim brakowało.

Nokere Koerse czyli na początek sezonu wyścig z najwyższej półki, ważny, szybki, ciężki i doskonale obsadzony. Ponad 30 km po brukowanych drogach, do tego krótkie ale strome podjazdy – to był prawdziwy test dla głowy, charakteru, silnej woli i sprzętu. Bardzo szybki początek, ponad 51 km/h wynosiła śr. prędkość przez pierwszą godzinę rywalizacji. Później gdy grupa wjechała na specjalne odcinki brukowane decydującą rolę, jak to najczęściej w takich sytuacjach, odgrywało szczęście. Mieliśmy kilka zmian rowerów, kilku zawodników zatrzymanych przez kraksy ale każdy pojechał na maxa, nie dla każdego ten max był wystarczający do osiągnięcia linii mety, ale szkoleniowo i na początek sezonu to był bardzo dobry start.

Dzień później belgijski kermes czyli lokalny wyścig bez kategorii, spokojniej, trochę luźniej przez co mniej nerwowo ale dalej to dzień wyścigowy. Grupa szybko topniała z rundy na rundę. Finalnie 11 miejsce zajmuje Mikołaj a Szymon finiszuje na miejscu 16.

To było dobre i mocne rozpoczęcie sezonu. Dużo nauki, dużo doświadczenia. Nie spodziewaliśmy się raczej innych rozwiązań, jak przetarcie nogi przed kwietniowymi startami.