Międzynarodowy wyścig kolarski juniorów o Puchar Prezydenta Miasta Grudziądza kończymy na tarczy.
Niestety ale tak musimy podsumować te cztery dni ścigania w okolicy Grudziądza. Wiele rzeczy poszło nie tak, choć na niewiele z nich mieliśmy wpływ. Takie są jednak fakty, a finalnie tylko one się liczą.
Grudziądz to najbardziej nerwowy wyścig etapowy w kraju. Ważny i mocno obsadzony. Zaczął się dla nas dobrze od 4 i 5 miejsca na mecie pierwszego etapu. Ta sytuacja utwierdziła naszych chłopaków w przekonaniu, że mogą tutaj powalczyć. Jednak drugiego dnia cały plan posypał się jak domek z kart. Na około 4 km do mety CAŁA nasza drużyna uwikłała się w kraksę. Najbardziej ucierpiał Szymon który nie skończył tego etapu, oraz Michał który po badaniach i porannym treningu podjął decyzję o wycofaniu się z wyścigu w skutek braku wystarczającej ruchomości w ręce. Podobny los dzień później spotkał Piotrka który strasznie się potłukł i wycofał.
Wyścig kończy tylko Marcel.
Ale to co najbardziej niesamowite jest w tych chłopakach. Że Oni całą drogę do naszej bazy w Sobótce, planowali przygotowania do kolejnych wyścigów….
